
UNITRA ZELOS
 |
Brama wjazdowa do Zakładu ZELOS. Lata 80.
 |
Robotnik przy pracy.
 |
Operacje, związane z nakładaniem luminoforu.
 |
Montaż elementów wyrzutni.
 |
Fragment hali fabrycznej.
Zakład Lamp Oscyloskopowych- Zelos, potem Unitra Zelos w Nowej Iwicznej koło Warszawy (okolice Piaseczna) był fabryką
produkującą lampy kineskopowe (do telewizji monochromatycznej), radaroskopowe i oscyloskopowe.
Zakład ten znajdował się przy ul. Puławskiej, praktycznie rzecz biorąc sąsiadując z Zakładami Elektronowymi Lamina.
Zelos został utworzony w 1957 r., poprzez wydzielenie działu lamp oscyloskopowych z Zakładów Wytwórczych Lamp Elektrycznych im. R. Luksemburg
przy ul. Karolkowej.
Wybór lokalizacji w Iwicznej był spowodowany między innymi tym, że Zakład wymagał sporo powierzchni na linie technologiczne.
W pierwszych latach były wytwarzane kineskopy 14 -calowe (35MK1), stosowane między innymi w telewizorach "Belweder" i "Turkus",
zaś wytwarzane lampy oscyloskopowe były wytwarzane na licencji radzieckiej (np. 8ŁO30, 18ŁM35).
W późniejszych latach (lata 60.) do produkcji wszedł kineskop 17- calowy AW43-80, opracowany w Przemysłowym Instytucie Elektroniki, jako odpowiednik
kineskopu firmy Philips. W późniejszym czasie wdrożono inne typy kineskopów. Dla przykładu można tu podać kineskopy
stosowane w odbiornikach TV takich jak "Ametyst"- typ A50-140W, "Vela"- typ A31-310W. Chyba największą przekątną produkowanych kineskopów był wymiar
61 cm (kineskop A61-140W).
W 1974r. Edward Gierek podpisał umowę z USA, na mocy której w Piasecznie powstał zakład produkujący kineskopy kolorowe. Kineskopy te były produkowane na licencji RCA.
W roku 1976 część personelu Zelosu przeszła do Polkoloru. Byli to wszak dobrzy specjaliści od telewizji monochromatycznej, a kineskopy kolorowe
mają w części technologię podobną do kineskopów monochromatycznych. Produkcja lamp oscyloskopowych została przeniesiona do Zakładu Lamp Profesjonalnych,
podporządkowanemu Polkolorowi. Zakład Lamp Profesjonalnych miał co najmniej dwie siedziby: jedną przy ul.Bielańskiej 10 w Warszawie, drugą w Piasecznie (nie wiadomo jednak
czy na terenie Polkoloru czy na terenie Zelosu). Nie do końca sprawdzone informacje mówią też o siedzibie przy ul. Ciołka w Warszawie.
W latach 80., gdy zaczęła się komputeryzacja kraju (Komputer Junior 800) Zelos wyprodukował kineskop A31-310G o zielonej barwie świecenia.Parametry elektryczne tego
kineskopu były zbliżone do kineskopu A31-310W.
Układ monitora do komputera był oparty o część układu telewizora "Neptun 150" (wyeliminowano tor p.cz. i głowicę).
W latach 90. zakład upadł, zaś budynki zostały wyburzone około 1998 roku.
 |
Ul. Puławska w Piasecznie. Kierunek na dawne tereny Zelosu.
Warto zwrócić uwagę na ewolucję logo "Zelosu".
Pierwsze znane logo, na kineskopach z lat 50. i początku lat 60. ma wygląd przedstawiony poniżej.
 |
Późniejsze logo przypomina logo Philipsa.
 |
W późniejszych latach było stosowane logo "Unitra Zelos".
 |
Był 12 grudnia 2011 r., gdy za biurkiem w jednym z pokojów gmachu "OBREPU" na ul. Długiej 44/50
zasiadłem vis a vis Pana Stanisława Waszuka- emeryta, pracującego w zakładzie nanomateriałów węglowych
naszego instytutu.
Pan Stanisław był niegdyś dyrektorem ZELOSU - fabryki, produkującej kineskopy monochromatyczne.
Celem naszego spotkania było- jak to już niejednokrotnie bywało- omówienie kwestii związanych z przygotowaniem
kilku sztuk lamp wykorzystujących zjawisko emisji polowej, ze zmodyfikowaną wersją źródła elektronów w stosunku do wersji,
jakie wypróbowaliśmy uprzednio.
Po wyczerpaniu tematu pomyślałem, że nadarza się dobra okazja, by sprowokować pana Stanisława do wspomnień. Przecież ten 77 letni człowiek
na pewno ma wiele do opowiedzenia.
O ile jednak nigdy nie miałem problemu z namową Pana Stanisława do zdradzenia mi jakichś szczegółów technicznych, związanych
z konstrukcją kineskopów, o tyle mój rozmówca dość niechętnie wspominał historię zakładu Zelos.
Postanowiłem jednak spróbować namówić go do zwierzeń i zapytałem, czy może jednak by czegoś nie opowiedział. A może ma jakieś zdjęcia lub inne dokumenty?
To poskutkowało. Owocem tej rozmowy jest poniższy tekst.
Studia skończyłem w 1956r., zaś po studiach pracowałem w ZWUT, gdzie miałem pewien udział w opracowaniu wybieraka tzw. krzyżowego.
Dziś jest to już element muzealny, ale wówczas umożliwiał budowanie central telefonicznych. Potem los rzucił mnie do ZELOSU,
gdzie zacząłem pracę w 1963 roku.
Same budynki ZELOSU, przynajmniej te najstarsze powstały na początku lat 50. i to wcale nie z myślą o fabryce kineskopów, a
remoncie czołgów. Sam ZELOS powstał w zasadzie z ZWLE, z wydziału lamp oscyloskopowych i to ci pracownicy ZWLE stawiali podwaliny pod
ZELOS. Kineskop do Wisły robiły ZWLE. Był to kineskop 12'', na licencji radzieckiej. W pierwszych egzemplarzach stożki były podobno metalowe i pochodziły z ZSRR.
Po 1956r., po odwilży (po śmierci Bieruta) kupiono licencję kineskopów 14-calowych o kącie odchylania 70 stopni w Philipsie, choć wcześniej robiliśmy kineskopy
14-calowe na licencji radzieckiej o oznaczeniu 35ŁK2B. W 1963r. zaczęliśmy robić kineskopy o kącie odchylania 110 stopni, choć była z tym cała masa problemów.
Trzeba Panu wiedzieć, że w 1956r. w dużej mierze zlikwidowano UB. To nie było już to UB, jakie było przed 1956r.
Bardzo dużo ludzi z UB przeszło do ZELOSU.I to na bardzo różne stanowiska. Ale ja o tym, gdy zaczynałem pracę w 1963r. o tym nie wiedziałem.
Przekonałem się o tym w późniejszym czasie. A było to tak: W 1956r., gdy skończyłem studia, jeszcze przez jakiś czas mieszkałem w akademiku
przy pl. Narutowicza, któego pieszczotliwie nazywaliśmy "Sing-sing"- od nazwy amerykańskiego więzienia (dziś ten budynek zazwyczaj przezywa się
Alcatraz-przyp. mój). Po śmierci Bieruta powieszono na akademiku transparent "PRECZ Z FASZYSTOWSKIMI METODAMI MO". MO nie zdobyło wówczas akademika.
Prawo wejścia do akademika miał dzielnicowy, ale transparentu zdjąć nie mógł.Gdzieś na początku lat 70. w rozmowie z jednym z brygadzistów ZELOSU pochwaliłem się
tym wyczynem. Brygadzista ten odpowiedział mi: "Wtedy też tam byłem. Jeden z kolegów został z jednego z okien akademika oblany kwasem solnym.
Gdybyśmy mieli wtedy broń, to byśmy strzelali po tych oknach.". Ludzie naprawdę niewiele wiedzą o 1956r. To naprawdę nie był tylko Poznań i Cegielski.
Kierownik zmiany zastępuje dyrektora podczas zmiany 2 i 3. Pewien kierownik zmiany wywodził się ze wspomnianej formacji (UB).
Wywodził się zresztą ze starej gwardii walki o Hiszpanię w 1936r. Kierownik jednego z wydziałów też był z tej "paczki". O innych nie wiem, nie chciałęm w to wnikać.
Wróćmy jednak do spraw ZELOS-u.
Ruch był 3 i 4-brygadowy. Nie na wszystkch wydziałach; 4-brygadowy był w hucie szkła. Tam produkcja musi trwać nieprzerwanie, bo huty nie wolno zatrzymać.
Bozostałe wydziały, jak spawania balonów, operacji technochemicznych, zatapiania, pompowania, pomiarów czy operacji antyimplozyjnych były 3-zmianowe.
W szczycie produkowaliśmy ponad 1000000 kineskopów rocznie. Ale niech Pan zwróci uwagę na taki szczegół: po 10 latach eksploatacji telewizora w zasadzie w co dziesiątym
należałoby wymienić kineskop (10%). Powinniśmy więc dawać 1000000 kineskopów na podmianę. To byłoby jednak kłopotliwe. Dlatego powstawały zakłądy regeneracji kineskopów.
W Warszawie był to "Reskop", mieszczący się na ul. Ciołka, nieopodal Zakładu Doświadczalnego PIE, potem OBREP-u.
Jako fabryka byliśmy prawem zobligowani dawać przez ok. 10 lat kineskopy zamienne. Dlatego powstawanie zakładów regeneracji było tak ważne: zamiast blokować produkcję wytwarzaniem
typów technologicznie przestarzałych, dostarczaliśmy tylko niektóre części. Wyrzutnie były od nas, szyjki albo od nas, albo z huty, chyba w Krośnie.
W naszej hucie wytapialiśmy bowiem tylko ekrany i stożki.
W latach 70., a może u schyłku lat 60. zaczęliśmy produkcję kineskopów A50-140W i A61-140W. W latach 70. pełniłem funkcję dyrektora technicznego fabryki, a od 1981 do 1983r. byłem dyrektorem naczelnym.
Potem przeszedłem do Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Techniki Telewizyjnej. Muszę wspomnieć, że trochę się naraziłem dyr. Kiliszkowi, bo do OBREP-u (potem OBRTT) należał zakład badań metalograficznych, które- jako dyrektor
ZELOS-u "odciąłem" od OBRTT. Muszę jednak przyznać, że w czasach, gdy OBREP znalazł się w strukturach POLKOLORU, dyrektor Kiliszek był częśto "bity", gdy coś nie wychodziło.
Zawsze łątwo było zrzucić winę na badaczy, że nie dopilnowali badania materiałów. Dlatego jemu dostawało się najczęściej.
Luminofory w ZELOSIE były na licencji OBREP-u. Z ramienia OBREP-u sprawą luminoforów zajmował się nieżyjący już dr Józef Jesionek.W ZELOSIE kierownikiem wydziału luminoforów był p. Stępniewski. Potem, podobnie jak około 80% załogi,
przeszedł do Polkoloru. Na jego miejsce przyszedł dr Szczygieł, któego Pan poznał. On też potem przeszedł do Polkoloru.
Z tymi luminoforami działało tzw. prawo "not invented here" czyli "nie powstało tutaj". A skoro nie powstało tutaj, to jest złe. Więc tego nie przyjmujemy.
po wielu bojach zostało to jednak w końcu przełamane.
W czasie, gdy byłem dyrektorem ZELOS-u kupiłem licencję z OBREP-u na komory gaszeniowe, a z ORAM-u na styczniki. Już wówczas trzeba było się zastanawiać, jak przekształcać
ZELOS, by było dalej co robić. Przecież kineskop monochromatyczny musiał umrzeć i było to już wówczas widać.
Zorganizowałem zespół i w ZELOSIE uruchomiono produkcję tych wyłączników. Jednak, gdy odszedłem z funkcji dyrektora szklarze zbuntowali się. My umiemy dmuchać kineskopy i tego się
chcemy trzymać- mawiali. Mój następca nie umiał przełamać tego oporu, a szklarze zawzięcie twierdzili, że to nie ma przyszłości.
Wiudzieli przecież schodzące z taśmy raz po raz kineskopy i nie chcieli, a może nie umieli uwierzyć, że dni kineskopu są tak naprawdę policzone.
A jak przestałem być dyrektorem w ZELOSie? Dyrektorem Polkoloru był Jerzy Bilip, późniejszy minister w rządzie Zbigniewa Messnera.
Z Jerzym Bilipem znałem się bardzo dobrze. Dał mi w pewnym momencie do zrozumienia, że nie mogę być dyrektorem.
Gdy przeszedłem do OBRTT, zaproponowałem, że można by było utworzyć linię "uniwersalną" do wyświetlaczy plazmowych i ciekłokrystalicznych.Musiało to być gdzieś w 1987r.
Dyrektor Kiliszek podchwycił ten pomysł. Na wyjazdowej sesji Polkoloru zaproponowałem ten pomysł. Nie pamiętam, kto był ze strony Zakładu Kineskopów
kolorowych na tym spotkaniu.Wkrótce potem jednak Bilip przeszedł na ministra, zaś jego miejsce zajął dr Piotrowski, który nie był przekonany do tej idei.
O tym niezdecydowaniu usłyszał dyrektor ITME i zaproponował, bym przeszedł do nich i tam postawił linię. Zaznaczyć trzeba, że wcześniej robiśmy studium takiej linii.
Zdecydowałem się jednak zostać w OBREP-ie, bo były tu lepsze możliwości techniczne do realizacji tej idei.
Piotrowski zlecił opracowanie studyjne, czy idea ma sens. Tak powstało opracowanie, grube na wiele stron, gdzie dowodzono, że ani plazma, ani LCD nie mają szansy na duże przekątne.
W ten sposób sprawa padła, jeśli idzie o jakieś szersze działanie. Dziś dopiero wiemy, jak bardzo się wówczas pomylono.Plazmę pogrzebał też częściowo brak sterowania. Układy do jej sterowania
miało wypuścić CEMI, ale do tego nie doszło.
W 1988 lub 1989 roku padł pomysł, by opracowane w OBREP-ie wyświetlacze VFD wdrożyć w Diorze. Mieliśmy wówczas gotowy wyświetlacz do magnetowidu i radioodbiornika.
W Diorze wówczas kończyła się tzw produkcja specjalna i można było tam postawić linię do VFD. Byłem tam z Ewą Obuchowicz, gdzie przedstawiliśmy założenia.
Wszystko to jednak umarło z chwilą otworzenia rynku, w 1989 lub 1990 r. Pomimo, że prototypy były bardzo udane, nie udało się nam tego wdrożyć.
-Szkoda, że wam się nie udało. Nie zdążyliście.
-Wie Pan, kiedyś na egzekutywie jeden z partyjnych rzusił w moją stronę: - wy za wolno wszystko robicie.
Nie wytrzymałem i rzekłem: - my nie robimy za wolno, tylko zbyt późno zaczynamy.
Wie Pan, chyba mam jeszcze broszurkę z 30-lecia zakładu. Przyniosę jutro ją Panu.
***
Mamy dziś trzynastego grudnia i przyniosłem Panu obiecaną broszurkę.Musi Pan traktować ją jednak z przymrużeniem oka. Tam nie wszystko jest prawdą. Ale ponieważ mamy trzynastego grudnia, to przyniosłem coś jeszcze.
Było to ksero "trybuny ludu", z 14 lub 15 grudnia 1981. Zabrałem się do czytania. Artykuł traktował o strajku w Polkolorze.
Skrytykowano w nim mocno towarzysza Waszuka za mało stanowcze działania względem strajkujących. Trochę zdziwiłem się, bo nie sądziłem, że
Pan Stanisław należał do PZPR.
Opowiem Panu całą tę historię z mojego punktu widzenia- rzekł Pan Stanisław. Gdy zacząłem pełnić funkcję dyrektora technicznego ZELOSU,
co i raz spotykałem się z naciskami, abym się zapisał do partii. Dyrektor naczelny mówił mi tak: któryś z nas musi się zapisać. Nie może
być tak, że na egzekutywie ciągle obrabiać będą nam tyłki. Więc w końcu się zapisałem.
W okresie stanu wojennego byłem dyrektorem tego zakładu. W stanie wojennym każdy zakłąd miał tzw. komisarza. Strajk w zakładzie zaczął się jeszcze przed 13 grudnia.
Radykalni działacze solidarności zrobili strajk okupacyjny. Nie chcieli wypuszczać kolegów do domu. Musiałem interweniować.
Powiedziałem: ja was rozumiem, ale dajcie wyjść tym, któzy albo mają dosyć, albo nie chcą w tym uczestniczyć. Usłuchali.
Z drugiej strony, do ostrej konfrontacji dążyło ZOMO. Koniecznie chcieli wejść na zakład. Poszedłem do komisarza zakłądu i powiedziałem, że nie ma takiej potrzeby.
Nalałem mu i sobie kieliszek koniaku i zaczałem przekonywać. Powiedziałem mu, że większość załogi jest ze wsi. Niech zaczeka spokojnie ze dwie doby.
Ludzie muszą wyjść, by napalić w piecach czy wydoić krowy. Żony pozostały przecież same w domu.
Zastanowię się- rzucił, dopił koniak i wyszedł. Ale ZOMO na zakład rzeczywiście nie weszło. ludzie stopniowo wychodzili, tak jak przewidziałem. Nikt z zakładu nie był aresztowany.
Gdy po latach wspominałem te wydarzenia z kolegą spojrzał na mnie spode łba i rzekł: Ci ludzie powinni splunąć, gdy Cię spotkają i przejść na drugą stronę ulicy.
Dlaczego? Ano dlatego, że dziś nie mogą być bohaterami...
A mnie zaś dostało się wówczas w tym artykule w Trybunie Ludu. Autor uważał, że należało wtedy twardo rozprawić się ze zdelegalizowaną Solidarnością.
Materiały opublikowane z okazji 30-lecia przedsiębiorstwa- lata 80. (Plik Rar ca. 9MB)
Na dole strony typy lamp, produkowane przez Zelos
Powrót do strony głównej